|
Plotki płotki i GRUBE RYBY |
||||
|
Zalążek prywatnego tygodnika nr. 669 rok XIV |
||||
|
Bogusław Kaczyński : Jak Kiepura zdobywał sławę. |
|
odcinek pierwszy: „Fiołki we Lwowie i propozycja z Paryża" |
|
Tegoroczny — i Noworoczny - Koncert z Wiednia (transmitowany przez naszą „Dwójkę" w niedzielę, 1 stycznia 2012 w południe) znajdował się pod dyrekcją Mariusa Jansensa, który okazał się do tego stopnia artystą nowatorskim, że już zaczęto o nim mówić jako o „inicjatorze nowego etapu" w historii tego koncertu. Dla polskiej publiczności było równie ważne to, że jego przebieg komentował Bogusław Kaczyński, którego głos i werwa wskazywały, że jest w pełni sił po swojej długotrwałej rehabilitacji. A ponieważ w tym „serialu" dużo będzie o Wiedniu i o rodzinie Straussów, to zacznę od wydarzeniu, które prostuje pewną nieścisłość, jej dotyczącą. |
|
|
|
Na to dr Gleissner: „Powiedzieć te słowa, to każdy potrafi, ale zaśpiewać...?". |
|
O Wiedniu pisze dużo Bogusław Kaczyński w swej książce „Jan Kiepura" (Wyd. Casa Grandę, Warszawa, 2011). To fascynująca lektura, która, mając za główny temat śpiewaczą karierę „Chłopca z Sosnowca", zwraca baczną uwagę na zjawisko, które w okresie międzywojennym (1918-39) albo w Polsce w ogóle nie istniało w sensie samodzielnej postawy śpiewaków operowych albo było przez nich oddawane w pacht impresariom —z różnym zresztą skutkiem. Chodzi o „Public Relations" (takiego pojęcia też się w Polsce nie używało). Tymczasem w stosowaniu tego instrumentu zdobywania sławy, Jan Kiepura był takim samym mistrzem, jak w śpiewie. I oto jest rok 1925. Kiepura ma 23 lata (urodził się 16 maja 1902 roku). Występuje w „Fauście" we Lwowie w roli tytułowej, ponieważ główny tenor zachorował, ale na afiszu figuruje pod trzema gwiazdkami, ponieważ nikt go nie zna. Cóż więc robi ? Kaczyński pisze, że odwiedza on swoich kolegów / Sosnowca, którzy studiują we Lwowie na wyższych uczelniach, zaprasza ich na spektakl, wręcza im pieniądze, prosząc, żeby kupili sprzedawane wtedy przed Operą maleńkie bukieciki fiołków. Chce, żeby po zakończeniu pięknej, ale bardzo trudnej arii zakończonej wysokim „C", koledzy rzucili mu te kwiatki na scenę. Nazajutrz pisano w „Gazecie Lwowskiej": „Cóż za niezwykły debiut. Ledwie pojawił się na scenie młody nieznany artysta a już rozentuzjazmowana publiczność zarzuciła go bukiecikami kwiatów". |
|
|
|
Myślę, że zainteresuję pana głosem dyrekcję'. Mówiąc te słowa sięgnął do portfela. 'Oto zaliczka na podróż do Francji. Bilet kolejowy wręczę panu jutro'. Kiepura jak zaczarowany słuchał tego, co mówił impresario, ale odpowiedział, że nie może tak nagle, na hipodromie, podjąć tak ważnej decyzji. Tłumaczył, że musi zapytać o zdanie dyrektora Opery Warszawskiej, Emila Młynarskiego. Panowie umówili się na spotkanie następnego dnia w apartamencie impresaria w Hotelu Bristol. |
|
|
|
Usłyszawszy te słowa Kiepura wstał, groźnie zmarszczył czoło i mając w dłoni swój czarny kapelusz, powiedział: 'No cóż, widzę, panie dyrektorze, że wciąż nie ma dla mnie miejsca w warszawskim Teatrze Wielkim'. Ukłonił się i wyszedł". (Dalszy ciąg nastąpi). |
|
wydawca: A. Szkoda |
|||